2 czerwca 2014

Pale they are




Blade, delikatne, pełne słodyczy. Często można je spotkać w bajkach i  salonach wyższych sfer. Lubią towarzystwo podobnych sobie, chociaż dzięki swojemu urokowi potrafią zdominować nawet tych silniejszych. Inspiracje czerpią z nieba, morza i pereł.
O kim mowa?
O pastelach!

Pale, delicate, sweet. They can be found in fairytales and at gentlefolk’s. They like being on their own, though thanks to their charm manage to dominate even the strongest.
Who the hell am I talking about?! Pastel colours!





Co jest niezwykłego w tych rozcieńczonych, jasnych barwach? Dlaczego wszyscy wariują na ich punkcie w sposób stadny, zorganizowany i cykliczny? Czy każdemu pasują? Na jakich krojach czują się najlepiej? Z czym je łączyć? Na te pytania nikt chyba nie potrafi odpowiedzieć… 

What do those faint colours have about themselves that people go crazy about them in herds, cyclically and in quite organised way? Do they suit everyone? What cuts are the Best for them? How to combine them? Those questions should probably be left with no answer whatsoever…




Barwy jasne, niekrzykliwe, spokojne, z duża domieszką bieli. Niejaskrawe. Ktoś nawet powiedział, że nijakie. To pudrowy róż, łososiowy, miętowy i wszelkie inne rozjaśnione odcienie. Lubię je, ale w niewielkiej dawce lub wręcz przeciwnie- w przesłodzonym total looku. Koniecznie na prostych fasonach z odrobiną nonszalanckiej elegancji i przepychu!

Bright, not garish, calm, clear. Someone even claimed them to be nondescript. They include off-white, salmon, sky-blue, light green, ivory, spearmint… I like them, but rather in small dose Or, on the contr ary, in a sweet total look. Absolutely worn on simple cuts with a pinch of nonchalant elegance and splendour!




Wydaje mi się, że w pastelach nigdy nikomu nie będzie zbytnio do twarzy. To blade kolory, które niezbyt radzą sobie z podkreślaniem urody i wymagają delikatnego makijażu. Moje pastelowe kolory to łososiowa, tiulowa spódniczka, którą uszyłam na zimowy bal. Do tego pudrowy płaszczyk i miętowa bluzka, która ożywia całą stylizację. Do tego sportowe, lekkie buty, które, choć kontrastują z całą stylizacją, nadają jej nonszalancji. Warto ryzykować
z pastelowymi kolorami, ponieważ, choć nie są łatwymi barwami, efekt może być intrygujący!

It seems to me that pastels don’t really suit anyone.Those faint colours are not fluent at accentuating beauty and require delicate make-up. For me they mean salmon, tulle skirt
I had sewn for winter ball. I decided to wear light  coat andmint shirt so as to enliven the whole styling. In addtion minty sneakers andhere you are! All in all it may be quite advantageous to experiment with pastels!




wearing no- name skirt / no- name shirt / Zara coat / no- name sneakers

Skoro wiosna, to pasteli na wybiegach będzie pewnie mnóstwo. Tak sobie przynajmniej pomyślałam, ale mina mi zrzedła, kiedy zabrałam się za szukanie. Znalazłam naprawdę niewiele pastelowych barw na wybiegach, ale niektóre naprawdę mnie zachwyciły. Sporo jest wśród nich metalicznych, choć lekkich akcentów i teatralnych wykończeń. Zakochałam się
w sportowym szyku DKNY.

It’s spring, so catwalks are bound to be full of pastels. Or at least I thought so and was quite disappointed. I found not really many bright colours and most of them turned out to be approached rather badly. Many a time can metallic elements be found alongside theatrical trims. That said I eventually found something for myself and  fell in love with DKNY’s sporty chic. Enjoy!

Zac Posen
//Vogue.com
Zac Posen
//Vogue.com

Creatures of the Wind
//Vogue.com

Creatures of the Wind
//Vogue.com

Chistopher Kane
// Vogue.com


Chistopher Kane
// Vogue.com

Christian Dior
// Vogue.com


Chloé
// Vogue.com

Chanel
// Vogue.com

Carven
//Vogue.com

Carven
//Vogue.com

Philip Lim
//Vogue.com

DKNY
// Vogue.com

DKNY
// Vogue.com

29 maja 2014

Trzy kolory: niebieski



Niebo jest niebieskie, morze jest niebieskie, niebieskie są też niezapominajki. Wiele jest niebieskości na tym świecie,  każda ma inny odcień i chłodny blask. Zawsze lubiłam błękit za jego delikatność i dziewczęcość. Chciałam mieć takie ściany w pokoju, takie misie, sukienki dla lalek i oprawki okularów. W wieku zaledwie pięciu lat stoczyłam nawet bój z upartą urzędniczką, która twierdziła, że moje oczy są szare: były n i e b i e s k i e. Podobno parę łez niewinnej dziewczynki w niebieskiej (!) sukience wystarczyło, abym w paszporcie miała zapisany wymarzony kolor oczu…


Sky is blue, blue is the sea and forget-me-nots. There is blueness aplenty in the modern world, every of different hue and laden with cool shine. I have always been very much into blue because of its delicacy. I deemed it inevitable to paint my room’s walls blue, dress my dolls and bears blue and even have my frames blue. Being merely five I even fought a battle with a stubborn civil servant who happened to claim my eyes grey. They were b l u e. Reportedly only a few tears of a girl wearing blue (!) dress provided me a claim in the passport ‘eyes: blue’.





Skoro niebieski tak bardzo towarzyszył mi w dzieciństwie, na pewno nadal mam mnóstwo ubrań w tym kolorze. Tak pomyślałam i jak zwykle się zawiodłam. W którymś momencie mojego modowego dojrzewania najwyraźniej porzuciłam moją fascynację błękitem na rzecz wszechobecnej czerni!

All right then, blue has been with me throughout my life so it will be dead easy to find something in that colour in my wardrobe. I couldn’t have been more mistaken:  in some point of my fashion-up growing I abandoned blue for black!






Jednak coś znalazłam: turkusowy sweterek w mocnym, żywym odcieniu i trzewiki o niemal identycznej barwie. I znowu musiałam po prostu połączyć to wszystko ze spokojną czernią dla kontrastu, podkreślenia barwy i kroju. Proste, garniturowe spodnie to mój bunt przeciwko wszechobecnym rurkom (które swoją drogą uwielbiam). Do niebieskiego najbardziej pasuje mi ciepły blask złota, dlatego wybrałam broszkę w kształcie kwiatu (niech żyje pchli targ na Kazimierzu w Krakowie) i jasnoniebieskie kolczyki w złotej oprawie. Do tego parę bransoletek, szeroki pierścionek i czarna torba, która już wam pokazywałam. A i zapomniałabym: buty. Turkusowe trzewiki to niezwykle wygodne połączenie mojego ulubionego modelu i odważnej barwy. I jak wam się podoba?

I have finally found something: turquoise sweater in vivid, strong hue and lace-up shoes. And the only thing left to be done was to combine them with black so as to underline colours and cuts. Simple suit trousers are my rebellion against skinnies (that, as a matter of fact, I do love). I feel the best when combining blue with warm shine of gold, hence a flower-shaped brooch (thank you, flea market in Kazmierz, Cracow) and light blue earrings in golden frames. And in addition a few bracelets (this time carefully chosen), wide ring and black bag that I have already shown you. Turquoise lace-up shoes combine convenience and my favourite model. And what do you think? 









wearing Monnari sweater / Zara trousers /Vero Moda blouse /  Big Star shoes
/ Reserved bag / no- name&hand- made bracelets / no- name brooch
// ph. Weronika Kundera (Young Wave)



W takim razie spójrzmy jeszcze na wybiegi. Jak kolor morza odnalazł się na wiosennych kreacjach? Czy znajdziemy tu zapowiedź letniego szaleństwa i krystalicznie czystego nieba?
Najwięcej jest błękitu: lekkiego, kobiecego i zwiewnego. Najpiękniejsza w tym wydaniu jest dla mnie suknia Oskara de la Renty i Zaca Posena. Niebieski to także geometryczne kroje, garnitury w mocnych odcieniach (Paul Smith) i krótkie spódniczki. Jednak w tej całej mnogości fasonów najbardziej podoba mi się niezwykła kolekcja Petera Pilotto. Geometryczne, bardzo konstrukcyjne i zdobione drobnymi wzorami sukienki nie w tylko w kolorze nieba możecie zobaczyć tutaj.
I jak wam się podoba?


That said let us now look at close quarters at  the catwalk. How have fashion designers managed blue this spring?
The most popular hue is light blue, the most beautiful probably at dresses by Oskar de la Renta and Zac Posen. Blue in geometrical cuts can be seen alongside vividly-coloured suits(Paul Smith) and short skirts. All things considered, I must admit I have gone completely mad about Pater Pilotto’s collection, which can be whole seen here.
Enjoy!

Oskar de la Renta
// Vogue.com

Preen
// Vogue.com

Preen
// Vogue.com

Sacai
// Vogue.com

Sacai
// Vogue.com


Zac Posen
// Vogue.com

Vanentino
// Vogue.com

Rag and Bone
// Vogue.com

Rag and Bone
// Vogue.com

Tommy Hilfiger
// Vogue.com

Sophie Theallet
// Vogue.com

Paul Smith
// Vogue.com

Peter Som
// Vogue.com

Peter Som
// Vogue.com

Peter Pilotto
// Vogue.com

Peter Pilotto
// Vogue.com

Peter Pilotto
// Vogue.com

Peter Pilotto
// Vogue.com